Samochód do wynajęcia – czy warto?

„Hyundai abonament”, tak nazywa się bowiem wprowadzona z samym początkiem roku pewna usługa długoterminowego wynajmu samochodów Hyundai. Do owego wyboru mamy aż pięć modeli (i20, i30, i40 w wersji sedan i wagon, a także Tucson), wszystkie z silnikami diesla. Ta umowa podpisywana jest wówczas na okres 9 miesięcy ze stałą miesięczną kwotą , która jest uzależniona od danego modelu. I tak właśnie przykładowo, za i20 abonament miesięczny wynosi 699 PLN albo 805 PLN jeśli wybierzemy kolor biały, i30 – 899 PLN, a za Tucsona równowartość jest warta 1632 PLN. Taka opłata zawiera wszystkie możliwe koszty normalnej eksploatacji auta, jak także kompleksowe ubezpieczenie z pewną możliwością poruszania się określonym samochodem po krajach UE. Dosyć pozytywną niespodzianką jest ujęty w tym abonamencie miesięcznym również cena opon. Ograniczeniem ale  to dużym jest praktycznie brak jakiegokolwiek wyboru wersji wyposażeniowych aut. I tak, właśnie modele i20, i30 i Tucson dostępne są tylko w jednej wersji wyposażenia. Minimalnie lepiej jest w przypadku i40. Albowiem tutaj możemy poszaleć mając do wyboru wyraźnie mocniejszy silnik, automatyczną skrzynię biegów oraz dwie wersje wyposażenia. Znacznym ograniczeniem jest także limit przebiegu określony na 15 000 km za cały okres umowy . Ta oferta jest skierowana do osób indywidualnych, jak także prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Wówczas jednym z tych najczęściej pojawiających się argumentów za zakupem auta jest ten, iż nie płacisz za nie jeżeli go nie używasz tylko  stoi zaparkowane. Samochód do wynajęcia http://cab4u.pl/pl/transfery/ to przedstawienie, iż co prawda nie płacimy obecnych kosztów utrzymania jednakże ponieśliśmy już wcześniej koszty jego ubezpieczenia , ponadto z każdym dniem pojazd traci na wartości bowiem czym nowszy, tym więcej. Chyba że posiadane auto jest zaliczane do klasyków, wtedy może ono zyskiwać nawet na dużej wartości, ale grzechem byłoby  codzienne użytkowanie. „Nie zapłacisz miesięcznej płatności, zabiorą samochód”. Identycznie sprawa wygląda przy zobowiązaniach zaciągniętego kredytu, jak i wypożyczeniu auta. Może się to wydać się dziwne, ale bankowi  nie zależy by zabrać auto. Podpisując ową umowę glównym jego celem było zarobienie na pożyczeniu funduszy na zakup auta. Albowiem zabierając samochód oznacza dla niego tylko coraz większe problemy oraz w konsekwencji utratę swoich potencjalnych zysków. Dodatkowo zabierze, kiedy uzna że to wypełnienie umowy jest nierealne. „Płacę i nic z tego potem nie mam”. Wówczas argument pojawiający się praktycznie tylko i wyłącznie przy samochodach. Nikt nie używa go na przykład wykupując abonament u operatora komórkowego czy telewizji kablowej, bądź dostawcy internetu, a przecież ta zasada w swej prostocie jest dokładnie taka sama. Ponadto kończy się umowa, nie przedłużamy jej, a więc rozliczamy się oraz żegnamy z naszym wcześniejszym dostawcą. O ile przy danym wypożyczeniu pojazdu oddajemy go, tak przy operatorze komórkowym tracimy możliwość wykonywania połączeń, jak również numer z którego korzystaliśmy zostaje usunięty , a przy telewizji kablowej oddajemy dekoder. W każdym z owych  przypadków nic nam materialnego nie zostaje po zakończonej umowie.